Nie dać się poczuciu winy - fragment
Wątpliwe rozkosze wyzysku
Tricia Hersey szczególnie zapamiętała jedną ze swoich „kolektywnych sjest”, podczas festiwalu w Colorado, na której zebrało się około pięćdziesięciu czarnych kobiet w różnym wieku. Kiedy zakładała Ministerstwo Sjesty, najbardziej zależało jej właśnie na tym, by zwalczać stereotyp czarnej kobiety harującej bez wytchnienia, „superwoman, która zbawia świat”. Ten stereotyp jest pozostałością po niewolnictwie. „Większość prac w amerykańskich koloniach była związana z ręczną uprawą ziemi, więc handlarze niewolników uważali za oczywiste, że afrykańskie kobiety, przyzwyczajone do łączenia ciężkiej pracy w polu z całą masą zajęć domowych, będą zawsze korzystnym nabytkiem dla plantacji” – pisze bell hooks[1].
Hersey przypomina, że w Stanach Zjednoczonych czarne albo latynoskie kobiety z klas niższych – a we Francji kobiety czarne, Arabki czy Azjatki z klas niższych – najczęściej mają bardziej męczącą i gorzej płatną pracę. Czarna kobieta „wykonuje większość prac domowych we własnym domu i w domach innych ludzi” – potwierdza bell hooks[2]. Lecz Tricia Hersey, choć zwraca się przede wszystkim do tej właśnie publiczności, chce zarazem, by jej przemyślenia i jej pomysł na stawianie oporu mogły przynieść pożytek wszystkim ludziom cierpiącym z powodu kapitalizmu. Uważa też, że wyzwolenie osób czarnych okaże się uzdrawiające dla całej ludzkości.
Ma rację, kiedy podkreśla uniwersalne znaczenie doświadczenia Afroamerykanów i Afroamerykanek. Zarazem jednak nie zapominajmy – Hersey również zwraca na to uwagę – że przekonanie, iż wszyscy jedziemy na tym samym wózku, jest tylko częściowo prawdziwe. Kapitalizm zawsze wybiera dobro jednych kosztem dobra innych. Reklamy usług dostawczych i firm sprzątających dobitnie świadczą o tym, że kapitalizm tylko wtedy zachęca nas do odpoczynku, beztroski, bezczynności i spokoju, jeżeli ma pewność, że ktoś inny będzie harował za nas.
W tym opartym na dominacji systemie pracownice muszą lekceważyć własne potrzeby i pragnienia, poświęcać swoje zdrowie, aby całkowicie służyć potrzebom i pragnieniom klientów i klientek. Czasami wydaje się, że eksploatacja bliźnich stanowi integralną część sprzedawanej usługi. Świadczy o tym uległość wobec klientów, której wymaga się od osób pracujących w sklepach, restauracjach, hotelach i tak dalej, a której poziom jest zazwyczaj adekwatny do prestiżu danego przedsiębiorstwa.
Marc Dubuisson genialnie uchwycił tę logikę w jednym ze swoich pasków komiksowych, ujawniając zarazem, moim zdaniem, głęboką polityczną prawdę. Oto umarły przybywa do raju i jest zachwycony zastanymi tam wygodami. „No pewnie – objaśnia z dumą strażnik-anioł – podłoże, po którym stąpasz, zrobione zostało z miliardów supermięciutkich futerek”. „Ach, przesłodkie!” – zachwyca się nowo przybyły, patrząc pod swoje stopy. A potem zamyśla się: „Ciekawe, jak musi wyglądać piekło…”. Tymczasem właśnie inny zmarły trafia do piekła. Dowiaduje się z przerażeniem od strażnika-diabła: „Będziesz musiał upychać miliardy tych supermięciutkich futerek w tych przesłodkich poszewkach”.
Raj jednych wymaga piekła innych – tę zasadę widać zwłaszcza w restauracjach. Siadamy sobie wygodnie, żeby pogrążyć się w długiej, przemiłej rozmowie z jakąś sympatyczną osobą lub z grupą sympatycznych osób (w idealnej sytuacji), oczekując, że ktoś będzie stawiał przed nami kolejne talerze z pysznymi potrawami. Muszę przyznać, że uwielbiam tak spędzać czas. Trzeba jednak pamiętać nie tylko o tym, jak wyczerpujące fizycznie i psychicznie jest bieganie między stolikami i ciągła koncentracja, której wymaga odpowiadanie na potrzeby klientów, lecz także o tym, jak brutalne są warunki pracy w tej branży – osoby w niej zatrudnione są stale narażone na poniżanie, seksizm, przemoc seksualną i tak dalej[3]. Stąd restauratorzy mają nieraz trudności ze znalezieniem osób do pracy, zwłaszcza od czasu „wielkiego exodusu”, do którego doszło w czasie pandemii. Z tego też powodu niektórzy z moich przyjaciółek i przyjaciół uważają, że należałoby wręcz zlikwidować restauracje[4].
Trzeba sobie wyobrazić społeczeństwo, w którym dałoby się zaspokajać potrzebę odpoczynku i sprawiania sobie przyjemności niezależnie i bezinteresownie, za darmo i bez narażania innych na dyskomfort – albo przynajmniej niech ten dyskomfort będzie jak najlżejszy, jak najmniej dotkliwy i jak najbardziej krótkotrwały. Tego ideału nie podsunęło mi wcale poczucie winy, lecz raczej marzenie o szczęściu wyższego rzędu, czyli o takim, które jest podzielane przez wszystkich. Oraz pragnienie porzucenia tej mentalności, feudalnej i kapitalistycznej zarazem, która widzi podporządkowanie sobie innych jako coś pożądanego i związanego z prestiżem.
To by wymagało nie tylko zupełnie innego układu sił politycznych i społecznych, ale też nowej kultury życia zbiorowego, w której dobrostan wszystkich uznano by za cel najświętszy, w której zrobiono by wszystko, by uczynić pracę czymś jak najmniej żmudnym i czasochłonnym, i w której ludzie nigdy nie byliby traktowani w kategoriach opłacalności. Daleko nam do tego. Wciąż tkwimy w historycznej pułapce, którą tak dobrze rozpoznał Paul Lafargue, zięć Karola Marksa, kiedy ubolewał nad tym, że duma proletariatu ufundowana jest na sakralizacji pracy, na tym „nieszczęsnym dogmacie” [5]. Dramatycznie daje się odczuć brak sił związkowych i politycznych, które głośno propagowałyby absolutną wartość ludzkiej istoty, całkowicie niezwiązaną z produktywnością.
Tę lukę wypełnił Hadrien Klent w swojej powieści Paresse pour tous („Lenistwo dla wszystkich”) wydanej w 2021 roku. Jej bohater, Émilien Long, laureat Ekonomicznej Nagrody Nobla, zaniepokojony „słabym zaangażowaniem francuskiej lewicy w obalanie boga Pracy”, startuje w wyborach prezydenckich ze swoim programem piętnastogodzinnego tygodnia pracy. Tak, chodzi o trzy godziny pracy dziennie. Zachęca swoich współobywateli i swoje współobywatelki do wyobrażenia sobie społeczeństwa, które „sprzeciwia się kultowi produktywności, sprzeciwia się dewastacji natury, sprzeciwia się ciągłemu parciu naprzód. Społeczeństwa, w którym ludzie mogliby odetchnąć, we wszystkich znaczeniach tego słowa – mogliby oddychać lepszym, chłodniejszym, mniej zanieczyszczonym powietrzem, ale też odetchnąć w czasie wolnym od pracy, odetchnąć i żyć”. Kiedy bohater zastanawia się nad hasłem do swojej kampanii, jeden z członków jego ekipy proponuje: „Lenistwo, przyjaźń, planeta”, zamiast: „Praca, rodzina, ojczyzna”… [6]
Siłą tej powieści jest między innymi to, że Francja, w której rozgrywa się akcja, jest pod wieloma względami podobna do rzeczywistej Francji. Szczegółowe i bardzo przekonujące wywody, wplecione z lekkością w świetnie skonstruowaną narrację, ukazują projekt Longa – zakładający, że osoby ludzkie mogłyby żyć jak koty – nie jako czystą utopię, lecz całkiem wykonalny i rozsądny plan.
Polowanie na „nierobów” i oszustów
Nie licząc sytuacji, w których odpoczywając, przyczyniamy się do eksploatowania innych, zasadniczo nie mamy prawa odpoczywać. Naszym zadaniem jest utrzymywać machinę w nieprzerwanym ruchu. W przeciwnym razie spadną na nas oskarżenia o lenistwo. „Lenistwo jest narzędziem w rękach ciemiężców” – pisze Tricia Hersey. Zgadza się w tej kwestii z Devonem Price’em, który nazywa je „kłamstwem” [7]. Trudno w to uwierzyć, ale zwolennicy niewolnictwa uważali, że uciekające niewolnice czy niewolnicy cierpieli na chorobę psychiczną zwaną drapetomanią (zgodnie z etymologią: „obłęd ucieczkowy”, po angielsku runaway slave disorder)[8]. Termin ten został ukuty przez lekarza ze stanu Luizjana, Samuela A. Cartwrighta, w 1851 roku. Logika jest wciąż ta sama – wyzysk jest czymś naturalnym, a zatem wszelki opór wobec niego musi być patologią.
Powinnyśmy zawsze zachowywać czujność wobec sposobów używania słowa „lenistwo” i jego synonimów. Zawsze należy podejrzewać, że za moralizatorskim dyskursem kryje się przemoc lub oszustwo. Grégoire Chamayou pisze na przykład o tym, jak na początku lat osiemdziesiątych XX wieku amerykańscy neoliberałowie walczyli z systemem świadczeń socjalnych, który im utrudniał tłamszenie częstych wówczas protestów organizowanych przez pracowników i pracownice. Dopóki istnieją świadczenia dla bezrobotnych, dopóty groźby wyrzucenia z pracy nie oddziałują tak silnie, jak mogłyby oddziaływać. Jednak ponieważ nie wypada otwarcie używać takiego argumentu, zamiast tego twierdzono, że świadczenia socjalne zachęcają do lenistwa.
Chamayou cytuje neokonserwatystę George’a Gildera, który jest przekonany, że „państwo opiekuńcze stanowi zagrożenie moralne, a nawet cywilizacyjne”. A to dlatego, że „wprowadza awaryjne środki utrzymania, tym samym zwalniając najbiedniejszych z konieczności całkowitego podporządkowania się nakazom rynku, które wyrabiają w ludziach wzorce moralne” [9].
We Francji zaś Emmanuel Macron we wrześniu 2017 roku, czyli kilka miesięcy po tym, jak po raz pierwszy został wybrany na prezydenta Republiki, ogłosił zamiar dalszego rozmontowywania kodeksu pracy – które rozpoczęło się już w 2016 roku wraz z wprowadzeniem ustawy El Khomri – i zapowiedział, że „nie zamierza iść na żadne ustępstwa wymuszone przez nierobów, cyników i ekstremistów” [10].
Devon Price podkreśla, że często za postawą potępianą jako „lenistwo” kryją się jakieś nieznane nam istotne powody. Psycholożka pracy Annette Towler twierdzi na przykład, że kiedy pracownicy czy pracownice spotykają się ze złym traktowaniem, odpowiedzią z ich strony są często zachowania, które mogłyby zostać uznane za symptomy „lenistwa”. Na przykład nagły wzrost absencji „jest jednym z pierwszych wskaźników toksyczności środowiska pracy” – przekonuje Towler. „Pracownicy i pracownice po prostu przestają przychodzić, bez widocznego powodu czy wyjaśnienia” [11]. Przełożeni i przełożone zaczynają wtedy narzekać na ich nierzetelność, podczas gdy oni po prostu próbują się chronić. Price pisze, że podczas swojej pracy uniwersyteckiej nieraz ze zdumieniem dowiadywał się o bardzo skomplikowanych sytuacjach życiowych, kiedy zadał sobie trud szczerego porozmawiania z osobami, które z początku uznawał za leniwe, apatyczne, niezainteresowane zajęciami i irytujące.
W czerwcu 2023 roku miała miejsce potężna ofensywa francuskiego środowiska pracodawców przeciwko rzekomo „fikcyjnym zwolnieniom lekarskim”. Geoffroy Roux de Bézieux, przewodniczący Mouvement des entreprises de France, największej francuskiej organizacji zrzeszającej przedsiębiorców, twierdził, że w ciągu trzech lat ich liczba wzrosła o trzydzieści procent i że były one wystawiane najczęściej na poniedziałki i piątki. Otóż taki wzrost rzeczywiście nastąpił – był spektakularny wśród młodych ludzi – ale można go wytłumaczyć powracającymi falami zachorowań na covid i ogólnym pogorszeniem się stanu zdrowia psychicznego i fizycznego pracownic i pracowników etatowych wskutek pandemii[12]. Mimo to minister gospodarki Bruno Le Maire mówił o „nadużyciach” i zapowiedział objęcie nadzorem lekarzy, do których wysłano nawet oficjalne pisma w tej sprawie. Jeden z lekarzy zauważył, że do problemu należałoby podejść raczej od przeciwnej strony – czyli namierzyć przedsiębiorstwa, w których było najwięcej tego rodzaju zwolnień, i zastanowić się, z czego one wynikały[13].
Sprawa dotyczyła początkowo około tysiąca osób, a więc jakichś dwóch procent środowiska lekarskiego. Lecz kilka miesięcy później już jedna czwarta lekarzy i lekarek rodzinnych dostała upomnienia od Sécurité sociale[14] wraz z groźbami kary grzywny w wysokości 6800 euro albo objęcia nadzorem, jeśli nadal będą wystawiać „za dużo” zwolnień[15]. Sto pięćdziesięcioro lekarzy i lekarek napisało wówczas list pełen oburzenia wobec tej nieludzkiej logiki, wyjaśniając, że czasem są zmuszeni wystawiać większą niż przeciętna liczbę zwolnień, na przykład jeżeli pracują w sektorze, w którym ich pacjenci i pacjentki wykonują szczególnie ciężką pracę.
„Mam wśród pacjentek sprzątaczki i kasjerki z kontuzjami nadgarstków, kolan i barków” – wymienia Agnès Giannotti, internistka pracująca w robotniczej dzielnicy Paryża[16]. Anne Fabre-Mary, lekarka medycyny pracy, ujmując problem z ogólniejszej perspektywy, zauważa, że zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym pracownicy i pracownice coraz częściej mają problem z „konfliktem wartości” oraz cierpią „z powodu braku środków i coraz większej intensywności pracy” [17].
Presja ze strony Sécurité sociale stawia lekarzy i lekarki w absurdalnej sytuacji: „Albo potraktujemy priorytetowo zdrowie pacjenta i będziemy wystawiać zwolnienia, przez co statystycznie zwiększamy ryzyko sankcji, albo postawimy na pierwszym miejscu własne statystyczne bezpieczeństwo, spychając zdrowie pacjenta na drugi plan, co jest z kolei niezgodne z etyką lekarską” – czytamy w liście otwartym[18]. Rządowi, który próbuje za wszelką cenę storpedować system świadczeń socjalnych, najwygodniej jest traktować pracowników i pracownice – znękane, rozbite ciężką pracą i ogólną sytuacją na świecie – jak obiboków. Nawet kosztem przysporzenia trudności w pracy lekarzom i lekarkom.
Théo Combes, wiceprzewodniczący związku lekarzy rodzinnych MG France, brał udział w pracach „komisji karnej”, której zadaniem było „osądzać” winnych. „Lekarze przychodzili składać wyjaśnienia. Byli na skraju załamania psychicznego i moralnego, czasem wręcz na granicy nastrojów samobójczych” – opowiada. „Może trochę przesadzam, ale ich zeznania mogłyby kamień wzruszyć. Po czterech godzinach przesłuchań zrozumieliśmy, że to wszystko jest po prostu farsą. Cały ten system ma tylko niszczyć i poniżać ludzi” [19].
Wobec niewydolności pracownika czy pracownicy władze publiczne i pracodawcy będą zawsze skłaniać się ku interpretacji dla niego czy dla niej najbardziej nieżyczliwej i nieufnej. Socjolog Alain Vilbrod zwraca uwagę, że nawet w określenie „absentyzm”, powszechnie dzisiaj używane, wpisana jest negatywna ocena. „Wyrażenie «nieobecność w pracy» byłoby bardziej neutralne” – sugeruje[20].
[1]1 bell hooks, Sexism and the Black Female Slave Experience, w: tejże, Ain’t I a Woman? Black Women and Feminism, End Press, Boston 1981.
[2] Taż, Continued Devaluation of Black Womanhood, w: tamże.
[3] Coś się zmienia, choć bardzo powoli… Zob. Marie-Ève Lacasse, Charge de travail, rythme, salaires: le bien-être en cuisine, c’est pas de la tarte, „Libération”, 21 grudnia 2023.
[4] Argumentów za tą tezą dostarcza publikacja: À bas les restaurants. Une critique d’un travailleur de l’industrie alimentaire, https://www.prole.info/pdfs/ar_francais.pdf , dostęp: 17.01.2026.
[5] Paul Lafargue, Prawo do lenistwa, przeł. Izabela Bibrowska, w: tegoż, Pisma wybrane, t. 2, wyb. Krzysztof Pomian, przeł. Irena Tarłowska, Izabela Bibrowska, Barbara Sieroszewska, Książka i Wiedza, Warszawa 1961, s. 7–49.
[6] Hadrien Klent, Paresse pour tous, Le Tripode, Paris 2021.
[7] Devon Price, Laziness Does Not Exist, dz. cyt.
[8] Tamże.
[9] Grégoire Chamayou, La Société ingouvernable. Une généalogie du libéralisme autoritaire, La Fabrique, Paris 2018.
[10] Za: AFP, 8 września 2017.
[11] Devon Price, Laziness Does Not Exist, dz. cyt.
[12] Linh-Lan Dao, Les arrêts maladies „de complaisance” ont-ils explosé, comme l’affirme le président du Medef, Geoffroy Roux de Bézieux? , France Info, 21 czerwca 2023, https://www.franceinfo.fr/vrai-ou-fake/vrai-ou-fake-les-arrets-maladie-de-complaisance-ont-ils-explose-comme-l-affirme-le-president-du-medef-geoffroy-roux-de-bezieux_5898362.html, dostęp: 17.01.2026.
[13] Laura Lavenne, Chasse aux arrêts maladies de complaisance: la Cnam place des milliers de médecins sous surveillance, France Info, 20 czerwca 2023, https://www.franceinfo.fr/economie/impots/chasse-aux-arrets-maladies-de-complaisance-la-cnam-place-des-milliers-de-medecins-sous-surveillance_5899568.html, dostęp: 17.01.2026.
[14]14 Instytucja zajmująca się ubezpieczeniami społecznymi (przyp. tłum.).
[15] Od roku 2007 pracodawcy mogą wysyłać skargi do Ordre des médecins [odpowiednik Izby Lekarskiej – przyp. tłum.] w sprawie zwolnień uznanych za nieuzasadnione. Na początku roku 2024 lekarz Jean-Louis Zylberberg został skazany na roczny zakaz wykonywania zawodu, w tym sześć miesięcy w zawieszeniu. Zob. Cécile Hautefeuille, Un médecin du travail jugé trop conciliant avec des salariés a été sanctionné, „Mediapart”, 8 lutego 2024.
[16] Agathe Ranc, Arrêts de travail: pourquoi les salariés craquent, „L’Obs”, 21 września 2023.
[17] Tamże.
[18] Arrêts de travail: des médecins dénoncent des pressions de l’assurance maladie pour les réduire, „Libération”, 25 listopada 2023.
[19] Cyt. za: Rozenn Le Carboulec, Chasse aux arrêts de travail: des médecins dénoncent „une campagne d’intimidation générale” , „Basta!”, 12 lutego 2024, https://basta.media/chasse-aux-arrets-de-travail-medecins-denoncent-campagne-intimidation , dostęp: 17.01.2026.
[20] Alain Vilbrod, Travailler en étant malade. Enquête auprès de salariés du champ sanitaire et social présentéistes et de médecins du travail, L’Harmattan, Paris 2022. Ser. „Le travail du social”.



