Porachunki - fragment
Rozdział 1
Skąd na świecie biorą się pieniądze i dlaczego ma to znaczenie
300 tysięcy złotych na minutę
Jedna trzecia ludzi sądzi, że banki pełnią jedynie funkcję wielkich skarbonek. Wydaje się im przy tym, że praca bankierów ogranicza się do pilnowania sejfów, w których przechowywane są oszczędności klientów. Wszyscy ci ludzie się mylą. Sześć na dziesięć osób jest zdania, że banki odgrywają bardziej aktywną rolę pośredników – polegającą na zbieraniu oszczędności od jednych ludzi i pożyczaniu ich innym. One także nie wiedzą, jak działa nasz system finansowy. Równe 90% respondentów żyje w przekonaniu, że pieniądze na ich kontach bankowych są ich własnością lub współwłasnością[1]. Oni również się mylą.
W rzeczywistości banki nie są ani wielkimi skarbonkami, ani pośrednikami między oszczędzającymi a kredytobiorcami. Przede wszystkim są fabrykami pieniędzy. Zdecydowana większość pieniądza w obiegu powstaje dziś bowiem właśnie tam, a dzieje się to za każdym razem, kiedy bank udziela komuś kredytu. Jeśli na przykład wystąpię o kredyt hipoteczny na zakup mieszkania, a bank pozytywnie oceni moją zdolność kredytową, pracownik otworzy na swoim komputerze moje konto bankowe i dopisze na nim kwotę kredytu, a następnie naciśnie klawisz „enter”. W tym momencie na moim koncie pojawią się stworzone właśnie w tej sekundzie (!) pieniądze. Na dodatek z prawnego punktu widzenia nie są to w ogóle moje pieniądze, ale pieniądze banku, który jedynie zobowiązany jest rozporządzać nimi zgodnie z moją wolą.
Niewiedza na ten temat jest tak powszechna, że najważniejsze banki centralne świata, takie jak amerykańska Rezerwa Federalna, Bank Kanady, Europejski Bank Centralny czy Bundesbank, po kryzysie włożyły niemało wysiłku w publikację artykułów naukowych potwierdzających, że „za każdym razem, kiedy bank udziela pożyczki, powstaje nowy i świeży pieniądz” [2], „właściwy proces kreacji pieniądza odbywa się przede wszystkim w bankach” [3], „zdecydowanie największą rolę w tworzeniu pieniędzy ma sektor bankowy” [4], „za zmiany w ilości pieniędzy odpowiadają pożyczki bankowe” [5], „ponieważ depozyty i pożyczki banków to niemal to samo, Pieniądz i Kredyt są nierozłączne” [6], „w strefie euro pieniądze są tworzone głównie poprzez udzielanie pożyczek bankowych (…), banki komercyjne mogą tworzyć pieniądze” [7]. W prostych słowach mówił też o tym Paul Tucker, zastępca prezesa Banku Anglii w latach 2009–2013: „Ograniczone jedynie przez pokładane w nich zaufanie, banki tworzą kredyt po prostu przez zwiększenie stanu konta klienta. (…) banki, udzielając kredytów, tworzą pieniądze” [8].
Trudno się dziwić, że cytowane tu opracowania bankierów centralnych nie docierają do powszechnej świadomości, ale zdumieniem może napawać to, że nie przenikają one do głównego nurtu akademickiej ekonomii[9]. Dziesięć lat temu próbował to zmienić ekonomista Richard A. Werner, publikując w prasie naukowej wyniki prostego badania empirycznego polegającego na… wzięciu kredytu w banku. Po długich poszukiwaniach udało mu się znaleźć bankierów, którzy zgodzili się partycypować w eksperymencie[10], otworzyć przed nim księgi rachunkowe, a następnie rozpatrzyć jego wniosek o kredyt na 200 tysięcy euro. Ustalonego dnia Werner pojawił się w banku z wypełnionym wnioskiem kredytowym oraz ekipą BBC, która filmowała cały eksperyment. Po krótkich negocjacjach (badacz podpisał zobowiązanie, że nie ucieknie z pieniędzmi, ale zwróci je od razu po zakończeniu eksperymentu, a w zamian bank zrzekł się wszystkich prowizji za udzielenie pożyczki) pracownik banku kolejno: otworzył ekonomiście nowe konto, wpisał do systemu informatycznego dane z wniosku kredytowego, wydrukował umowę i przedstawił ją do podpisu dyrektorom, zatwierdził kredyt w systemie informatycznym, dał umowę do podpisu Wernerowi i wpłacił 200 tysięcy euro na jego konto. Następnie ekonomista poprosił o zaprezentowanie ksiąg rachunkowych banku. Widniało tam świeżutkie 200 tysięcy euro – których moment wcześniej nie było na świecie[11]. Pieniądz ten był zapisem podwójnej obietnicy – bank przyrzekał klientowi, że może on rozporządzać tą kwotą, a klient, że będzie robił to zgodnie z umową. W tym przypadku umowa przewidywała, że ekonomista natychmiast spłaci swój kredyt, co spowodowało, że z jego konta (oraz całego systemu finansowego) zniknęły pieniądze. Tym samym zniknęło również zobowiązanie banku, że Werner będzie mógł nimi rozporządzać.
W normalnych warunkach umowa zakłada, że klient będzie spłacał kredyt na raty, za to z odsetkami. Każda spłacona rata oznacza spełnienie obietnicy, a jako że pieniądz jest właśnie zapisem obietnicy, powoduje to usunięcie, czy też „zniknięcie” [12], pieniądza z obiegu[13]. Współczesny pieniądz rodzi się, kiedy bank udziela komuś kredytu, żyje tak długo, jak jest wymieniany między ludźmi, a umiera, gdy kredyt jest spłacony. Nowy pieniądz jest więc tworzony, gdy bank uwierzy w czyjąś obietnicę, a potem niszczony, gdy zostanie ona dotrzymana. Wszędzie na świecie zdecydowana większość pieniędzy w obiegu powstaje właśnie w ten sposób. Nie są to sprzedawane przez państwowy bank centralny banknoty (o których opowiem niedługo), ale pieniądz, który istnieje jedynie jako zapis w wirtualnych księgach rachunkowych. W Polsce to około 85% złotówek. W strefie euro – 90% waluty. W Wielkiej Brytanii aż do 98% funtów zostało wykreowanych przez banki. W Szwecji tylko 1% pieniędzy to gotówka – cała reszta to pieniądz bankowy stworzony na bazie kredytu[14].
Narodowy Bank Polski (NBP) co miesiąc publikuje na swojej stronie internetowej dokument zatytułowany Podaż pieniądza i czynniki jego kreacji, w którym widać, kto i ile stworzył w danym miesiącu pieniędzy[15]. Można z niego na przykład wyczytać, że w kwietniu 2022 roku banki wytwarzały średnio 478 milionów złotych dziennie, czyli 20 milionów na godzinę lub 300 tysięcy na minutę. Przy czym tak naprawdę tworzyły ich więcej, bo liczby podawane przez NBP są kwotami netto – czyli różnicą między tym, ile banki stworzyły, a ile zniszczyły pieniędzy. Jeśli ludzie w danym miesiącu spłacają w sumie więcej kredytów, niż zaciągają nowych, to banki niszczą więcej pieniędzy, niż tworzą, i suma pieniędzy w obiegu spada. Od grudnia 2021 roku, kiedy kredyty zaczęły drożeć (a więc mniej ludzi zaczęło je zaciągać), banki zmniejszyły w ten sposób ilość pieniędzy w obiegu o ponad 8 miliardów złotych, czyli około 50 milionów złotych dziennie.
Co ciekawe, banki mogą kreować pieniądz także na własne potrzeby, na przykład po to, by płacić pracownikom czy kupować nieruchomości. W wyżej wspomnianym dokumencie Narodowego Banku Polskiego możemy przeczytać, że do kwietnia 2022 roku banki stworzyły ponad 65 miliardów złotych na zakup „środków trwałych”, czyli między innymi na kupno wieżowców, w których mają siedziby[16]. Czy mogą więc tworzyć pieniądze bez opamiętania? Do tego wkrótce dojdziemy.
Z powodu nieustannego pojawiania się pieniędzy i ich znikania z obiegu usłyszeć można nieraz, że są one tylko zbiorową iluzją, a banki tworzą je jak przy użyciu magicznej różdżki. Nie jest to jednak prawda. Nowoczesny pieniądz wcale nie bierze się z powietrza. Jest może pewna magia w tym, że banki kreują go na bazie zaufania (na przykład do przedłożonego planu biznesowego albo do przyszłych zarobków osoby wnioskującej o kredyt hipoteczny), ale zarazem większość stworzonych za pośrednictwem kredytu złotówek powstała pod zastaw jakiegoś majątku. Jeśli przestanę spłacać kredyt mieszkaniowy, bank przejmie moją nieruchomość, po czym sprzeda ją i w ten sposób odzyska wyemitowane przez siebie pieniądze. Podobnie jeśli zbankrutuje zadłużona w banku firma, przejmie on jej majątek i dzięki temu spróbuje odzyskać pożyczone pieniądze. Proces tworzenia pieniędzy ma w sobie coś z alchemii – tyle że nie polega na zamianie ołowiu w złoto, ale betonu w dolary. Zamiast magicznych inkantacji i prób ognia mamy zapisane drobnym drukiem umowy i algorytmy oceniające wiarygodność potencjalnej kredytobiorczyni.
Na świecie mnóstwo jest ludzi, którzy z nostalgią wspominają czasy, gdy – ich zdaniem – pieniądza nie dało się tak łatwo tworzyć, bo albo miał on postać złotej czy srebrnej monety, albo przynajmniej był emitowany na podstawie wartości użytych metali szlachetnych. Do tego tematu jeszcze wrócimy, ale już teraz możemy zadać pytanie, czy pieniądz oparty na wartości złota lub srebra różni się zasadniczo od pieniądza bazującego na wartości gruntów, nieruchomości, maszyn i tym podobnych. Brytyjski polityk i przedsiębiorca John Hemming zauważył kiedyś, że roczna wartość globalnej produkcji ziemniaka, czyli skromnej bulwy rodem z Peru, jest wielokrotnie większa niż wartość wszystkich metali szlachetnych zrabowanych z imperium Inków przez europejskich kolonizatorów[17]. Być może zabrzmi to prowokacyjnie, ale z punktu widzenia banku nie ma wielkiego znaczenia, czy udziela on kredytu pod zastaw złotych sztabek czy ziemniaków. Z perspektywy kredytodawcy liczy się jedynie przekonanie, że wykreowane pieniądze wrócą do banku, najlepiej wraz z odsetkami. Choć złoto ma pewne przewagi nad kartoflem czy żytem, to jednak nie są one na tyle duże, by bankierzy rezygnowali z zysków, jakie daje finansowanie rolnictwa. Na przykład w Brazylii funkcjonuje system Cédula de Producto Rural, w którym rolnikom udostępnia się kredyt pod zastaw przyszłych zbiorów. Gdy mechanizm ten zbadał Departament Rozwoju Rolnictwa Banku Światowego, okazało się, że w ciągu dekady pod zastaw soi, kawy i bydła stworzono tam pieniądze o wartości od 2,5 do 7,5 miliarda dolarów[18]. W wielu innych gospodarkach rozwijających się rolnicy mogą otrzymać pożyczkę, gdy pokażą w banku podpisaną z hurtownikiem umowę na dostawę kolejnego zbioru. Różne warianty takiego kredytowania funkcjonują w Ukrainie, Indiach, Afryce Południowej, Chile, Chinach czy Meksyku, gdzie stosowane jest ono do finansowania produkcji owoców, warzyw, nabiału, cukru, herbaty i kawy[19].
Mówienie o pieniądzu z ziemniaka nie jest więc żadną intelektualną prowokacją, ale po prostu opisem rzeczywistości. I to opisem, który pozwala nam lepiej tę rzeczywistość zrozumieć. Finansowanie rolnictwa za pomocą kredytu wiąże się z ryzykiem – susza, choroba upraw czy spadek cen mogą sprawić, że rolnik nie będzie w stanie spłacić swoich zobowiązań. To z tego powodu większość kryzysów finansowych w historii wybuchała właśnie po żniwach – od tysiącleci rolnicy wiosną kupowali ziarno na kredyt, a jesienią ich nadzieje (i zdolność kredytową) weryfikowała rzeczywistość. Pieniądz stworzony na przedsięwzięcie zyskowne ma moc samospełniającej się przepowiedni, ale pieniądz stworzony, by sfinansować przedsięwzięcie nieudane, okazuje się – zupełnie dosłownie – obietnicą bez pokrycia.
Pieniądze kojarzone są często z chłodną, racjonalną kalkulacją (niektórzy historycy stawiają nawet tezę, że pojawienie się monet było niezbędnym warunkiem rozwoju abstrakcyjnego myślenia)[20]. Rzeczywiście, nietrudno odnieść wrażenie, że pieniądze są bezdusznym, a nawet nieludzkim wynalazkiem, obiektywną miarą, która nie zważa na subiektywne przekonania i emocje. Jak to ujął Otto Berman, księgowy nowojorskiej mafii w latach 30., nothing personal, it’s just business. Od premiery Ojca chrzestnego fraza ta powtarzana była w Hollywood niezliczenie wiele razy, nie tylko przez mafiosów i zawodowych morderców, lecz także przez zwykłych przedsiębiorców oraz kosmitów czy bohaterów kreskówek – świetnie oddaje bowiem intuicję, że pieniądze należą do jakiegoś nieludzkiego, aspołecznego porządku. Jest w tym pewien paradoks, w istocie rzeczy nie ma bowiem nic bardziej społecznego od pieniędzy.
Bankierzy mogli stworzyć setki tysięcy euro na koncie Richarda Wernera, ponieważ de facto w ten sposób bank po prostu składał mu obietnicę. Polegała ona na tym, że ekonomista będzie mógł rozporządzać określoną kwotą. Gdyby bankierzy chcieli, mogliby podjąć zobowiązanie i na kwotę sto razy większą, choć nie znaczy to, że potem zdołaliby tego zobowiązania dotrzymać. Jak już wspomniałem na początku tego rozdziału, dziewięć na dziesięć osób myśli, że pieniądze, które mają w banku, są ich własnością. Ich pomyłka polega właśnie na tym, że liczby na koncie bankowym są jedynie śladem zobowiązania banku wobec klientów. Kiedy wpłacam do banku gotówkę, formalnie rzecz biorąc, pożyczam ją bankowi. Każdy przekazany kasjerowi banknot staje się własnością banku, który w zamian tylko obiecuje, że będzie rozporządzał przekazaną mu kwotą zgodnie z moją wolą. Podobnie kiedy pracodawca przelewa na moje konto pensję, pieniądze te nie stają się moją własnością. Bank jedynie spełnił obietnicę złożoną wcześniej mojemu szefowi i nabył nowe zobowiązanie – wobec mnie.
Oczywiście zdarza się, że banki nie są w stanie spełnić swoich obietnic – tym właśnie jest bankructwo. Tak jak inne przedsiębiorstwa, mogą splajtować w wyniku nietrafionych inwestycji czy niefrasobliwego podejścia do ryzyka. Jednak nawet najlepiej zarządzany bank nie ma szans przetrwać, jeśli wybuchnie tak zwana panika bankowa, czyli kiedy odpowiednio dużo klientów zacznie wątpić w jego obietnice i postanowi go z nich rozliczyć przez zamianę cyfr na wyciągu z konta na fizyczne banknoty. W takiej sytuacji niechybnie zbankrutuje, niezależnie od tego, jak był wcześniej zarządzany[21]. Panika bankowa jest najdoskonalszym przykładem samospełniającej się przepowiedni – a w zasadzie przykładem oryginalnym, bo termin ten został ukuty w 1948 roku właśnie do opisu przedstawionego wyżej zjawiska[22]. Nie ma bowiem na świecie takiego banku, który byłby w stanie wszystkim swoim klientom naraz wypłacić „ich” pieniądze w postaci gotówki. Jeśli wystarczająco dużo ludzi przestraszy się – mając ku temu dobre powody bądź nie – że ich bank upadnie, strach ten doprowadzi do jego realnego upadku. To dlatego słynne zdanie Franklina D. Roosevelta: „Jedyną rzeczą, której musimy się bać, jest sam strach”, nie zostało wcale wygłoszone podczas zagrzewania żołnierzy do desantu w Normandii, ale w marcu 1933 roku, gdy próbował on uspokoić Amerykanów masowo wypłacających oszczędności. Gdy słowa prezydenta nie ukoiły strachu obywateli, ogłosił on po prostu czasowe zamknięcie wszystkich banków w kraju i w ten sposób uratował system finansowy przed upadkiem. Otto Berman nie miał więc racji. Business is never just business. Zawsze, kiedy sięgamy po pieniądze, polegamy na technologii, której działanie zakorzenione jest w ludzkich emocjach. Money is always personal.
[1] A.J. Evans (2010), Public Attitudes to Banking, Paris: ESCP Europe for the Cobden Centre.
[2] G. Towers (1939), Minutes of Proceedings and Evidence Respecting the Bank of Canada, Ottawa: Committee on Banking and Commerce, cyt. za: J. Ryan-Collins, T. Greenham, R. Werner, A. Jackson (2012), Where Does Money Come From: A Guide to the UK Monetary and Banking System, London: New Economics Foundation, s. 17.
[3] D.M. Nichols (1992/1961), Modern Money Mechanics: A Workbook on Bank Reserves and Deposit Expansion, Chicago: Federal Reserve Bank of Chicago, cyt. za: J. Ryan-Collins, T. Greenham, R. Werner, A. Jackson, Where Does Money Come From, dz. cyt., s. 17.
[4] S. Berry, R. Harrison, R. Thomas, I. de Weymarn (2007), Interpreting Movements in Broad Money, „Bank of England Quarterly Bulletin”, Q3, s. 377.
[5] Tamże, s. 378.
[6] P. Tucker (2008), Money and Credit: Banking and the Macroeconomy, Speech Given at the Monetary Policy and Markets Conference, 13 December 2007, „Bank of England Quarterly Bulletin”, Q1, s. 96–106, cyt. za: J. Ryan-Collins, T. Greenham, R. Werner, A. Jackson, Where Does Money Come From, dz. cyt., s. 17.
[7] Bundesbank (2009), Geld und Geldpolitik, cyt. za: J. Ryan-Collins, T. Greenham, R. Werner, A. Jackson, Where Does Money Come From, dz. cyt., s. 17.
[8]Cyt. za: J. Ryan-Collins, T. Greenham, R. Werner, A. Jackson, Where Does Money Come From, dz. cyt., s. 21.
[9]Ekonomiści głównego nurtu w najlepszym razie przyznają, że system bankowy traktowany jako całość jest w stanie tworzyć pieniądze, a zarazem trzymają się tezy, że żaden pojedynczy bank nie robi tego samodzielnie. Nazywają oni ten model „teorią mnożnika” lub „systemem rezerw cząstkowych” – nie będę go tu przedstawiał szczegółowo, bo zbyt wiele jest do opisania mechanizmów istniejących, żeby opisywać te nieistniejące.
[10]Wiele brytyjskich i niemieckich banków odmówiło wzięcia udziału w badaniu, powołując się na poufność wewnętrznych procedur oraz wykazując, że ze względu na skalę ich obrotów wpływ pojedynczego kredytu na bilans całego banku będzie trudny lub niemożliwy do uchwycenia. Na szczęście drzwi przed badaczem otworzył mały bawarski bank Raiffeisenbank Wildenberg eG.
[11]R. Werner (2014), Can Banks Individually Create Money Out of Nothing? – The Theories and the Empirical Evidence, „International Review of Financial Analysis”, Vol. 36, 1–19, doi: 10.1016/j.irfa.2014.07.015.
[12]J. Chołoniewski, P. Górnik, M. Siekierski (2020), Banki, pieniądze, długi. Nieznana prawda o współczesnym systemie finansowym, Warszawa: Estymator, s. 75, 82.
[13]Przy czym znika jedynie część kapitałowa raty. Odsetki nigdzie nie znikają – stanowią one zysk banku.
[14]J. Ryan-Collins, T. Greenham, R. Werner, A. Jackson, Where Does Money Come From, dz. cyt., s. 52; J. Chołoniewski, P. Górnik, M. Siekierski, Banki, pieniądze, długi, dz. cyt., s. 15.
[15]Plik można znaleźć na stronie www.nbp.pl, por. J. Chołoniewski, P. Górnik, M. Siekierski, Banki, pieniądze, długi, dz. cyt., s. 18–19.
[16]J. Ryan-Collins, T. Greenham, R. Werner, A. Jackson, Where Does Money Come From, dz. cyt., s. 64; J. Chołoniewski, P. Górnik, M. Siekierski, Banki, pieniądze, długi, dz. cyt., s. 87, 93.
[17]G. Davies (2002), A History of Money: From Ancient Times to the Present Day, Cardiff: University of Wales Press, s. 189.
[18]Rural Finance Innovations ESW(2005), Study on Cedula de Produto Rural (CPR) – Farm Product Bond in Brazil, https://www.agrosecurity.com.br/anexos/estudo_cpr_01_2005.pdf, dostęp: 26.10.2023.
[19]P. Varangis, J. Saint-Geours (2017), Using Commodities as Collateral for Finance (Commodity-Backed Finance) , World Bank.
[20]R. Seaford (2004), Money and the Early Greek Mind: Homer, Philosophy, Tragedy, Cambridge: Cambridge University Press.
[21]Dlatego w ostatnim stuleciu rozpowszechniły się ubezpieczenia depozytów bankowych. W Polsce działa Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który ubezpiecza wszystkie depozyty do kwoty 100 tysięcy euro. Dzięki temu, że ludzie nie muszą się obawiać straty oszczędności w przypadku bankructwa banku, nie rzucają się do wypłacania z niego pieniędzy przy pierwszych sygnałach kłopotów.
[22]R.K. Merton (1948), The Self-Fulfilling Prophecy, „The Antioch Review”, Vol. 8(2), s. 193–210.


