Patrz pod nogi - Kora Tea Kowalska
Mamy w 2024 w Wydawnictwo Karakter taki zestaw polskich autorek i autorów, że no po prostu nie mogę. Bo w maju Eliza Kącka, w sierpniu the Dorota Masłowska, we wrześniu Filip Springer, i to już się wszystko w głowie nie mieści, ale jeszcze październik!
Kiedy miałem 8 lat, znalazłem na podwórku mojego bloku w Koszalinie cegłę. Cegła była pomarańczowa i były w niej odciśnięte jakieś napisy po niemiecku. Poczułem się, jakbym wykopał w krzakach piramidę w Tenochtitlan. Byłem w końcu świeżo po lekturze komiksu o Hernanie Cortezie.
PATRZ POD NOGI, mógłbym sobie wtedy powiedzieć. Przepiękny, fascynujący esej, którego autorką jest Kora Tea Kowalska, zaczyna się podobnie: jesteś dzieckiem i odkrywasz, że coś było przed tobą. I hop, dajesz nura w przeszłość, i odkrywasz, gromadzisz, wynajdujesz rzeczy i opowieści, i patrzysz, jak przez twoje własne podwórko przetaczała się historia i jej odpryski.
PATRZ POD NOGI opowiada o zbieraniu (od rzeczy skład to strona autorki -także na IG - zobaczcie sami, ile czego nagromadziła!). Ale nie dowiecie się z niej, jak budować kolekcję, co warto, a co nie warto. Wpadniecie natomiast w sam środek rozgałęziającej się historii o historiach zwyczajnych z pozoru przedmiotów. Kora pojawiła się już zresztą w jednej z naszych książek, której wznowienie ukaże się we wrześniu ("Wyroby": Olga Drenda), mają one co nieco wspólnego. I Drenda, i Kowalska piszą o tym, co niby zwyczajne, łatwe do przeoczenia, i odkrywają dla siebie i dla czytelników zupełnie nowe rzeczywistości.
No i jak to jest napisane! Z jednej strony wiwat melankolija, ale z drugiej: żadnej fałszywej nuty, zero indukowania nostalgii, żadnych łatwych wzruszeń.

