Dodaj produkty, które lubisz i chcesz kupić później.
Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

Mięśnie mam od miłości - Paulina Małochleb

2026-03-27

Jak doszło do tego, że kapitalizm „ustawił mężczyznę w pozycji podporządkowanej rynkowi pracy i przełożonym”, a jednocześnie „utrzymał przekonanie, że zawodowa praca kobiety jest jej zajęciem drugorzędnym, rodzajem dopełnienia domowej kasy albo folgowaniem jej ego”? 

„Nie obchodzą mnie gesty sprzeciwu, macierzyńskie dowartościowania, które pracują na odwróceniu znaczeń i budowaniu sporu. Nie interesuje mnie walka o dowartościowanie umniejszanych wcześniej czynności i przedmiotów [...]. Wolę szukać nowych miejsc, nowych kierunków, nowych pojęć. A to wcale nie jest trudne, bo w macierzyństwie więcej historii nie zostało opowiedzianych, niż zostało, więcej przedmiotów ma tajemne znaczenie, więcej uczuć ślizga się tuż za granicą języka. Wspólnota matek rozpoznaje się wcale nie po tajnych znakach, ale po pojedynczych zdaniach” – pisze Paulina Małochleb w książce „Mięśnie mam od miłości”.
To nie jest opowieść o macierzyństwie rozumianym jako doświadczenie prywatne ani o rodzinie pojmowanej jako bezpieczna enklawa. To książka o wstydzie będącym narzędziem kontroli oraz o pracy, która nie ma nazwy, choć podtrzymuje całe życie społeczne. A także o kobiecym ciele – rodzącym, karmiącym, zmęczonym, pozbawionym wzniosłości, za to uwikłanym w codzienną przemoc norm, estetyk i oczekiwań.
„Jeśli miłość ma kształt, to nie serca, tylko mięśni ramienia przyciągających do ciała drugą osobę” – przekonuje autorka. I upomina się o nowy język do opisu macierzyńskiego doświadczenia.

Pokaż więcej wpisów z Marzec 2026

Polecane

pixel