Dodaj produkty, które lubisz i chcesz kupić później.
Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

Teoria drona - fragment

1.2. Genealogia Predatora

Gdy istnieje potrzeba, wtedy zjawiają się wynalazki techniczne.
Georg Wilhelm Friedrich Hegel[1]

 

Dziewczyna, która tu pozuje, trzymając śmigło drona, nazywała się wtedy Norma Jeane Dougherty. Uwiecznił ją fotograf realizujący reportaż poświęcony firmie Radioplane Company, założonej w Los Angeles przez Reginalda Denny’ego, aktora filmowego, który postanowił zająć się modelarstwem lotniczym. Przy tej okazji pojawiła się więc w gazecie ta dziewczyna, wówczas jeszcze zwykła pracownica firmy, późniejsza sława: Marilyn Monroe. Drony powstały zatem częściowo w Hollywood, a sam wynalazek dokonał się niejako w świecie iluzji.

Początkowo słowo to oznaczało w języku angielskim trutnia – zarówno owada, jak i wydawany przez niego dźwięk. Dopiero na początku II wojny światowej zaczęło nabierać innego znaczenia. Przyszli amerykańscy artylerzyści zaczęli używać określenia target drones (drony cele) na małe samoloty sterowane za pomocą fal radiowych, do których celowali podczas ćwiczeń. Metafora odnosiła się nie tylko do rozmiarów urządzeń czy do charakterystycznego buczenia zamontowanych w nich silników. Trutnie to samce pszczół pozbawione żądła, które ostatecznie są zabijane przez samice. Klasyczna tradycja uczyniła je symbolem tego, co sztuczne i zbędne zarazem[2]. Tym właśnie był target drone: celem pozoracyjnym stworzonym jedynie po to, by go zestrzelić.

Jednak trzeba było jeszcze dosyć długo czekać, zanim drony pojawiły się nad polami bitew. Z pewnością sam pomysł nie był nowy: pod koniec I wojny światowej wykorzystywano już urządzenia takie jak Curtiss-Sperry Aerial Torpedo i Kettering Bug[3]. No i oczywiście były też niemieckie V-1 i V-2[4], wystrzeliwane na Londyn w 1944 roku. Jednak te dawne latające torpedy można raczej uznać za przodków pocisków manewrujących niż współczesnych dronów. Istotna różnica polega na tym, że pierwsze mogły być użyte tylko raz, podczas gdy drugie są wielokrotnego użytku[5]. Dron nie jest pociskiem, lecz urządzeniem przenoszącym pociski.

W Wietnamie amerykańskie Siły Powietrzne, aby przeciwstawić się sowieckim rakietom ziemia–powietrze, które zadawały im poważne straty, zainwestowały w program budowy dronów rozpoznawczych Lightning Bugs, produkowanych przez firmę Ryan[6]. Te „zdalnie sterowane urządzenia”, jak wyjaśniał wówczas amerykański urzędnik, „zapobiegają śmierci lub pojmaniu załóg, […] a dzięki nim przetrwanie nie jest już decydującym czynnikiem, który należałoby brać pod uwagę”[7].

Po zakończeniu wojny zrezygnowano z wykorzystywania tych urządzeń[8]. Pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku prace nad rozwojem dronów wojskowych zostały w Stanach Zjednoczonych praktycznie zarzucone. Jednak w innych krajach kontynuowano poszukiwania w tej dziedzinie. Izrael, który odziedziczył kilka urządzeń, potrafił docenić ich potencjalne zalety taktyczne.

W 1973 roku podczas konfliktu z Egiptem izraelskie siły zbrojne Tsahal musiały zmierzyć się z problemem taktycznym, jaki stanowiły pociski ziemia–powietrze. Po utracie około trzydziestu maszyn w pierwszych godzinach wojny Jom Kippur lotnictwo izraelskie zmieniło taktykę. Postanowiono wysłać całą flotyllę dronów, aby zmylić obronę przeciwnika: „gdy Egipcjanie wystrzelili pierwszą salwę w kierunku dronów, samoloty bojowe mogły przejść do ataku, podczas gdy przeciwnik był zmuszony w tym czasie ponownie załadować broń”[9]. Ta sprytna sztuczka pozwoliła Izraelowi przejąć kontrolę nad przestrzenią powietrzną. Tę samą taktykę zastosowano ponownie przeciwko Syryjczykom w 1982 roku na równinie Bekaa. Po wcześniejszym uruchomieniu floty dronów Mastiff i Scout Izraelczycy wysłali w kierunku wroga w roli wabików atrapy samolotów, które aktywowały swoje pociski ziemia–powietrze, ale nie spowodowały żadnych strat. Drony obserwujące scenę bitwy z powietrza z łatwością zlokalizowały pozycje baterii przeciwlotniczych, po czym wskazały je samolotom bojowym, które natychmiast zniszczyły wyrzutnie pocisków.

„Dwa dni po tym, jak w październiku 1983 roku w wyniku zamachu terrorystycznego zniszczona została baza marines stacjonujących w Bejrucie, amerykański generał P.X. Kelley udał się potajemnie na miejsce zdarzenia. Żaden wyciek danych nie zdradził jego przybycia. A jednak po drugiej stronie granicy oficerowie izraelskiego wywiadu oglądali na ekranie telewizora zdjęcia na żywo z jego wizyty i przeprowadzanej przez niego inspekcji. Mogli nawet powiększyć obraz i umieścić celownik tuż nad jego głową. Kilka godzin później w Tel Awiwie Izraelczycy pokazali krótki film całkowicie zaskoczonemu generałowi. Wyjaśnili mu, że obrazy zostały im przekazane za pomocą drona Mastiff, który niewidoczny dla nikogo patrolował przestrzeń, krążąc nad bazą”[10]. Był to jeden z wielu drobnych epizodów, które przyczyniły się do ponownego uruchomienia programu budowy dronów w Stanach Zjednoczonych w latach osiemdziesiątych. „Jedyną rzeczą, jaką wtedy zrobiłem – wyznał Al Ellis, twórca izraelskich dronów – było wykorzystanie modelu samolotu do składania, w którym zamontowałem aparat fotograficzny, a następnie wykonałem zdjęcia. […] Ale okazało się, że dało to początek zupełnie nowej gałęzi przemysłu”[11].

W tamtym czasie drony były jednak zaledwie urządzeniami służącymi do „zbierania informacji wywiadowczych, nadzoru i rozpoznania”. Były tylko oczami, a nie bronią. Metamorfoza dokonała się niemal przypadkowo, między Kosowem a Afganistanem, na początku nowego tysiąclecia. Już w 1995 roku firma General Atomics opracowała nowy prototyp zdalnie sterowanego samolotu szpiegowskiego – Predatora. Pomimo brzmiącej groźnie nazwy maszyna nie była jeszcze wyposażona ani w pazury, ani w kły. W Kosowie, gdzie została użyta w 1999 roku, zastosowanie drona ograniczało się do filmowania i „oświetlania” celów laserem, aby wskazać je wielozadaniowym myśliwcom F-16.

„Konieczna była nagła zmiana podejścia spowodowana pojawieniem się «nowego rodzaju wojny», aby Predator stał się prawdziwym drapieżnikiem”[12]. Zaledwie kilka miesięcy przed 11 września 2001 roku oficerowie, którzy widzieli go w akcji w Kosowie, wpadli na pomysł, aby eksperymentalnie wyposażyć go w pocisk przeciwpancerny: „16 lutego 2001 roku, podczas testów przeprowadzonych w bazie Air Force w Nellis, Predator z powodzeniem trafił w cel za pomocą pocisku Hellfire AGM-114C. W ten sposób Predator przeobraził się w drapieżnika. Jednak nikt nie mógł sobie jeszcze wówczas wyobrazić, że przed końcem roku będzie polował na żywe cele w Afganistanie”[13].

Zaledwie dwa miesiące po rozpoczęciu działań wojennych George Bush mógł oznajmić: „Wojna w Afganistanie nauczyła nas o przyszłości naszej armii więcej niż dziesięć lat konferencji i spotkań think tanków razem wziętych. Predator jest tego doskonałym przykładem […], jest też oczywiste, że armia nie posiada jeszcze wystarczającej liczby bezzałogowych statków powietrznych”[14].

1.3. Teoretyczne podstawy polowania na człowieka

Oferta pracy: potrzebny analityk w dziedzinie polowania na ludzi w ramach operacji specjalnych.
Profil stanowiska: praca nad rozwijaniem innowacyjnego szkolenia przeznaczonego dla operatorów zajmujących się polowaniem na ludzi.
Wymagania wstępne: licencjat w związanej z tematyką dziedzinie. Poziom uprawnień „tajne” oraz spełnienie kryteriów do uzyskania poziomu „ściśle tajne”.

Ogłoszenie opublikowane przez kontrahenta wojskowego, firmę SAIC, w 2006 roku

W 2004 roku John Lockwood uruchomił stronę internetową o nazwie Live-shot.com. Koncepcja była jednocześnie prosta i nowatorska: po zarejestrowaniu się online za kilka dolarów internauta mógł stać się „wirtualnym myśliwym”. Dzięki kamerze zamontowanej na ruchomej broni palnej połączonej z wirtualnym pilotem można było bez wychodzenia z domu strzelać do żywych zwierząt wypuszczonych w tym celu na ranczu w Teksasie.

Gdy tylko inicjatywa ta stała się znana, wywołała powszechne oburzenie. Redaktor naczelny magazynu „Outdoor Life”, aby dać wyraz poważnym „wątpliwościom natury etycznej”, jakie budziło w nim to przedsięwzięcie, zaproponował znakomitą definicję tego, czym jest polowanie: „Dla mnie polowanie to nie tylko naciśnięcie na spust, celując w zwierzę. To całościowe doświadczenie […], to bycie tam, na miejscu, na zewnątrz – a nie tylko naciskanie spustu przez kliknięcie myszką”[15]. Jeden z polityków z Wisconsin, odwołując się do tej definicji, nadał jej dodatkowo dość zaskakujący, ekologiczny wydźwięk: „Dla mnie polowanie to przebywanie na świeżym powietrzu […], to jedność z naturą”[16]. Nawet szalenie konserwatywna organizacja NRA[17] wyjątkowo przyłączyła się do organizacji prozwierzęcych w tej walce i wyraziła zdecydowany sprzeciw: „Uważamy, że polowanie powinno odbywać się na świeżym powietrzu, a siedzenie przed komputerem w odległym stanie nie spełnia definicyjnych kryteriów «polowania»”[18]. Pewien policjant z Houston wypowiedział się na ten temat jeszcze dosadniej: „To nie jest żadne polowanie, to morderstwo. Ktoś sobie siada przed komputerem i coś ma zginąć bez żadnego powodu”[19].

Lockwood bezskutecznie protestował: posłużył się argumentem, że jego głównym celem było umożliwienie osobom niepełnosprawnym, pasjonatom łowiectwa, oddawanie się ich ulubionej rozrywce, oraz przytoczył wypowiedź amerykańskiego żołnierza z Iraku, który dziękował mu za umożliwienie skorzystania z tak wspaniałej okazji i wyznał, że nie wie, „kiedy znów będzie mógł wybrać się na polowanie”. Polowanie online zostało zakazane. Rozczarowany Lockwood próbował jeszcze zmienić profil działalności i zaproponował swoim klientom strzelanie do kartonowych tarcz z podobizną Osamy bin Ladena, ale internauci zwrócili się ku innym, jak można sądzić, znacznie bardziej ekscytującym formom rozrywki w sieci. W rezultacie ten niewielki, ale jakże obiecujący start-up zakończył swój żywot.

Niezbadane są źródła moralnego wzmożenia wśród ludzi. Podczas gdy wirtualne polowania na zwierzęta wywołały niemal powszechne oburzenie, w tym samym czasie zdalnie sterowane polowania na ludzi mogły spokojnie rozwijać się w podobnej formie i nie budziły żadnych zastrzeżeń wśród tych samych zainteresowanych podmiotów.

Wkrótce po wydarzeniach z 11 września George W. Bush ostrzegł: Stany Zjednoczone zamierzają rozpocząć nowy rodzaj wojny, która „będzie wymagać od nas międzynarodowego polowania na ludzi”[20]. To, co na pierwszy rzut oka brzmiało jak wyrazisty slogan rzucony przez teksańskiego kowboja, zostało bardzo szybko przekształcone w doktrynę państwową, wraz z odpowiednimi ekspertami, planami i bronią. W ciągu dziesięciu lat powstała niestandardowa forma usankcjonowanej przez państwo przemocy, która łączy w sobie różne cechy wojny i działań policyjnych, nie odpowiada jednak w pełni żadnej z tych rzeczywistości, a swoją koncepcyjną i praktyczną spójność czerpie z pojęcia zmilitaryzowanego polowania na ludzi.

W 2001 roku Donald Rumsfeld był przekonany, że „techniki stosowane przez Izraelczyków wobec Palestyńczyków można po prostu wykorzystać na znacznie szerszą skalę”[21]. Miał na myśli przede wszystkim programy „precyzyjnie ukierunkowanych zabójstw”, których istnienie państwo Izrael właśnie wtedy oficjalnie potwierdziło. Ponieważ terytoria okupowane stały się, jak wyjaśnia Eyal Weizman, „największym na świecie laboratorium dla powietrznych tanatotaktyk” [22], nie jest żadnym zaskoczeniem, że zaczęły one być produktem eksportowym.

Pozostał jednak pewien problem: „Jak przeorganizować Departament Obrony, aby ten mógł zająć się polowaniem na ludzi? Oczywiste jest, że obecnie nie jesteśmy do tego odpowiednio przygotowani” – przyznał Rumsfeld w 2002 roku[23]. Na początku XXI wieku amerykańskie siły zbrojne nie były gotowe do skutecznego wykonywania na skalę globalną zadań, które zazwyczaj powierza się policji na terenie kraju, takich jak zidentyfikowanie, wytropienie, zlokalizowanie i zatrzymanie poszukiwanej osoby – a w rzeczywistości fizyczne wyeliminowanie podejrzanego.

Na poziomie krajowym nie wszyscy wysocy stopniem wojskowi, którym przedstawiono te nowe propozycje, przyjęli je z entuzjazmem: „wielu z nich, jak relacjonował wówczas Seymour Hersh, obawiało się, że proponowany rodzaj operacji – nazwany przez doradcę Pentagonu «prewencyjnym polowaniem na ludzi» – może przerodzić się w nowy «program Phoenix»” – od nazwy ponurego i tajnego zarazem programu zabójstw i tortur, który niegdyś zastosowano w Wietnamie[24].

Trudność dotyczyła oczywiście również innych kwestii, w tym podstawy prawnej do przeprowadzania tych hybrydowych operacji, będących swoistym enfant terrible – przedziwnym połączeniem działań policyjnych i wojskowych, wojny i polowania, co zarówno z punktu widzenia samej teorii wojny, jak i prawa międzynarodowego przypomina niezwykle wyszukane pojęciowe potworki. Ale do tej kwestii jeszcze wrócimy.

Tak czy inaczej, należało zająć się zdefiniowaniem i narzuceniem nowej strategicznej doktryny. Naukowcy pracowali nad sformułowaniem „teoretycznych zasad polowania na ludzi” [25], które miały służyć jako ramy owych operacji. George A. Crawford podsumował je w raporcie opublikowanym w 2009 roku przez Uniwersytet Połączonych Operacji Specjalnych (Joint Special Operations University). Tekst ten, mający na celu „uczynienie polowania na ludzi jedną z podstaw strategii Stanów Zjednoczonych” [26], wzywał w szczególności do utworzenia „krajowej agencji ds. polowań na ludzi” [27], instrumentu niezbędnego do „powołania sił, które w przyszłości będą prowadziły polowania na ludzi” [28].

Współczesna doktryna wojny rozumianej jako polowanie zrywa całkowicie z modelem wojny konwencjonalnej opartej na koncepcji frontu, szyku liniowego i bezpośredniej konfrontacji z wrogiem. W 1916 roku generał Pershing rozpoczął szeroko zakrojoną ofensywę wojskową w Meksyku, aby pojmać rewolucjonistę Pancho Villę. Ta zmasowana operacja wojskowa zakończyła się całkowitym fiaskiem. Amerykańscy stratedzy, którzy przytaczają ten historyczny precedens jako negatywny przykład, uważają, że należy zamienić bieguny miejscami: w obliczu „asymetrycznych zagrożeń” ze strony małych, mobilnych grup składających się z „pozapaństwowych podmiotów” trzeba wykorzystywać niewielkie, elastyczne jednostki składające się z ludzi albo, co byłoby jeszcze lepsze, ze zdalnie sterowanych urządzeń, zgodnie z logiką precyzyjnie ukierunkowanych ataków.

W przeciwieństwie do klasycznej definicji Clausewitza wojna nie jest już postrzegana w swojej podstawowej strukturze jako pojedynek. Paradygmatem nie są dwaj ścierający się ze sobą zawodnicy, ale coś zupełnie innego: jest myśliwy, który się zbliża, i ofiara, która ucieka lub się ukrywa. Zasady gry nie są już dla nich takie same: „W rywalizacji między dwoma walczącymi wrogami celem jest wygranie bitwy poprzez doprowadzenie do porażki przeciwnika – obaj walczący muszą zmierzyć się ze sobą, aby wygrać. Scenariusz polowania na człowieka różni się tym, że strategia każdego z graczy jest inna. Uciekinier stara się uniknąć schwytania, podczas gdy ten, kto go ściga, chce go dogonić i schwytać – myśliwy dąży do starcia, aby wygrać, podczas gdy uciekający musi umknąć, aby zwyciężyć” [29]. Relacja między wrogami sprowadza się zatem, podobnie jak w zabawie w chowanego, do „rywalizacji między tymi, którzy się chowają, a tymi, którzy szukają” [30].

Podstawowym zadaniem nie jest już unieruchomienie wroga, ale jego zidentyfikowanie i zlokalizowanie. Wymaga to przeprowadzenia całego szeregu działań detekcyjnych. Sztuka współczesnego tropienia opiera się na szerokim wykorzystaniu nowych technologii, łączących monitoring prowadzony z powietrza, przechwytywanie sygnałów i mapowanie. Zawód „łowcy ludzi” doczekał się dziś nawet specyficznego technokratycznego żargonu: „Topografia powiązań jest rozszerzeniem powszechnie stosowanej analizy sieci społecznościowych (Social Network Analysis, SNA), wykorzystywanej do tworzenia osobowego profilu o wysokiej wartości (High Value Individual, HVI). Topografia powiązań mapuje fora społecznościowe lub środowiska, które łączą poszczególne jednostki” [31].

Zgodnie z tym modelem przeciwnik nie jest już postrzegany jako ogniwo w hierarchicznej strukturze dowodzenia, lecz bardziej jako węzeł lub tzw. node umieszczony w sieciach społecznościowych. Zgodnie z koncepcją wojny sieciocentrycznej (Network Centric Warfare, NCW) i operacji opartych na efektach (Effects-Based Operations, EBO) zakłada się, że skuteczne uderzenie w kluczowe „węzły” (nodes) sieci wroga może doprowadzić do jej dezorganizacji do tego stopnia, że zostanie ona niemal całkowicie zniszczona. Twórcy tej metodologii twierdzą, że „zaatakowanie jednego kluczowego węzła […] wywołuje skutki drugorzędne, trzeciorzędne, n-tego stopnia i skutki te można dokładnie wyliczyć” [32]. I właśnie na przeświadczeniu o skuteczności takiego wyliczenia opiera się polityka zapobiegawczej eliminacji, której głównym narzędziem są śmiercionośne drony bojowe. Strategia wojskowego polowania na ludzi ma bowiem charakter przede wszystkim prewencyjny. Chodzi tu nie tyle o reagowanie na konkretne ataki, ile o zapobieganie pojawieniu się nowych zagrożeń poprzez wczesne eliminowanie ich potencjalnych sprawców: „wykrywanie, powstrzymywanie, rozbijanie i izolowanie sieci, zanim będą one mogły wyrządzić szkodę” [33]. I to niezależnie od jakiegokolwiek bezpośredniego, nadchodzącego zagrożenia[34].

Racjonalność polityczna stanowiąca podstawę tego typu praktyk opiera się na logice konieczności chronienia społeczeństwa, a jej klasycznym narzędziem są środki bezpieczeństwa, „których celem nie jest karanie, a jedynie zapewnienie społeczeństwu ochrony przed zagrożeniem, jakie stanowi obecność niebezpiecznych osób w tymże społeczeństwie”[35]. W tej logice zapewniania bezpieczeństwa, opartej na prewencyjnym eliminowaniu niebezpiecznych osób, „wojna” przybiera formę szeroko zakrojonych kampanii polegających na pozasądowych egzekucjach. Predator czy Reaper – drapieżne ptaki i anioły śmierci – jak widać, nawet same nazwy dronów pasują do tych zamiarów wręcz idealnie.


[1] G.W.F. Hegel, Wykłady z filozofii dziejów, t. 2, tłum. J. Grabowski, A. Landman, PWN, Warszawa 1958, s. 294.

[2]„Trutnie pozbawione są żądła; to jakby niezupełnie wykształcone pszczoły, poczęte na samym ostatku przez osobniki zmęczone już i spracowane, płód spóźniony, niejako służebny w stosunku do pszczół prawdziwych”; Pliniusz Starszy, Historia naturalna (wybór) , tłum. T. Zawadzki, Ossolineum, Wrocław 1961, s. 148.

[3] Amerykańskie „torpedy powietrzne” – zdalnie sterowane za pomocą fal radiowych bezzałogowe dwupłatowce mogące przenosić materiał wybuchowy na znaczne odległości. Przewidywano dla nich rolę, jaką odgrywały później pociski manewrujące o napędzie rakietowym – przyp. red. meryt.

[4] V-1 to bezzałogowy pocisk (bomba latająca) z silnikiem odrzutowym, a V-2 to pierwszy w historii pocisk balistyczny napędzany paliwem płynnym – przyp. red.

[5]„Zdolność do powrotu do bazy po zakończeniu misji jest główną różnicą między dronami a pociskami manewrującymi […]. Chociaż pociski manewrujące są bardzo bliskimi przodkami UCAV, różnią się tym, że są to platformy jednokierunkowe […]. Zdolność do powrotu do bazy po zakończeniu misji, aby następnego dnia wyruszyć ponownie, stanowi główną różnicę między UCAV a pociskami manewrującymi, które będąc same w sobie bronią, nie wracają do bazy po zakończeniu misji”; R.M. Clark, „Uninhabited Combat Aerial Vehicles: Airpower by the People, for the People, but not With the People”, praca dyplomowa, School of Advanced Airpower Studies, Maxwell Airforce Base, czerwiec 1999, s. 4–5.

[6] Por. S. Zaloga, Unmanned Aerial Vehicles: Robotic Air Warfare 1917–2007, Osprey Publishing, Westminster 2008, s. 14; J. Van Staaveren, Gradual Failure: The Air War Over North Vietnam 1965–1966, Air Force History and Museum Program, Washington 2002, s. 114.

[7] J.L. McLucas, Reflections of a Technocrat: Managing Defense, Air, and Space Programs During the Cold War, Air University Press, Maxwell Air Force Base 2006, s. 139. Dron jawił się jako broń niskokosztowa par excellence, zgodnie z podwójną logiką ekonomiczną, opartą na „wartości ludzkiego życia i kosztach finansowych”; „Astronautics & Aeronautics” 1970, vol. 8, no. 11, AIAA, s. 43. Gdy prasa przytaczała te argumenty, postrzegała projekty uzbrojonych dronów jako rozwiązanie sprzeczności politycznych trwającej wojny: „intensyfikacja bombardowań Wietnamu Północnego od początku roku spowodowała wzrost liczby amerykańskich żołnierzy, którzy prawdopodobnie zostali schwytani i uwięzieni w Indochinach, o ponad 1600. Wycofanie pilotów bombowców usunęłoby poważną przeszkodę dla ogłoszonych planów administracji Nixona dotyczących utrzymania amerykańskiej przewagi powietrznej w Azji Południowej”; R. Barkan, The Robot Air Force Is About to Take Off, „New Scientist”, 10.08.1972, s. 282.

[8] Po zakończeniu wojny nastąpiło odejście od tego modelu i powrót do klasycznych samolotów bojowych, mimo że projekty uzbrojonych dronów zostały opracowane i przetestowane. Warto wspomnieć o eksperymentach przeprowadzonych przez Izraelczyków w 1971 roku w celu uzbrojenia drona Firebee w pociski Maverick. Por. D.C. Hataway, „Germinating a New SEAD”, praca dyplomowa, School of Advanced Airpower Studies, Air University, Maxwell Air Force Base, czerwiec 2001, s. 15.

[9] Tamże.

[10] J. Schefter, Stealthy Robot Planes, „Popular Science” 1987, vol. 231, no. 4, s. 66.

[11] Tamże, s. 68.

[12] B. Yenne, Attack of the Drones: A History of Unmanned Aerial Combat, Zenith Press, St. Paul 2004, s. 85.

[13] Tamże.

[14]„President George W. Bush Addresses the Corps of Cadets”, 11.12.2001.

[15] T. Smith, Cyber Hunting, „Outdoor Life”, www.outdoorlife.com/articles/hunting/2007/09/cyber-hunting, dostęp: 2013.

[16] Zob. M. Matthews, State Lawmakers Bag Online Hunting, „Slate”, 28.09.2005.

[17] National Rifle Association – znana powszechnie organizacja broniąca prawa do posiadania broni, gwarantowanego przez drugą poprawkę do Konstytucji.

[18] Por. K. Axtman, Hunting by Remote Control Draws Fire From All Quarters, „The Christian Science Monitor”, 5.04.2005.

[19] Tamże.

[20]„President Speaks at FBI on New Terrorist Threat Integration Center”, 14.02.2003.

[21] E. Weizman, Thanatotactics, Springerin, 4.06.2006 (zmieniona wersja rozdziału Targeted Assassinations: The Airborne Occupation, w: tegoż, Hollow Land: Israel’s Architecture of Occupation, Verso, London 2007, s. 239–258), https://springerin.at/en/2006/4/thanato-taktik/, dostęp: 20.05.2026. Na temat izraelskiej strategii ukierunkowanych zabójstw i związanych z nimi nadużyć zob. A. Colonomos, Les assassinats ciblés: La chasse à l’homme, w: Le Pari de la guerre: Guerre préventive, guerre juste? , Denoël, Paris 2009, s. 202–240.

[22] E. Weizman, Thanatotactics, dz. cyt.

[23] R. Scarborough, Rumsfeld’s War: The Untold Story of America’s Antiterrorist Commander, Regnery Publishing, Washington 2004, s. 20.

[24] S. Hersh, Manhunt, „The New Yorker”, 23.12.2002.

[25] Zob. S. Marks, T. Meer, M. Nilson, „Manhunting: A Methodology for Finding Persons of National Interest”, praca dyplomowa, Naval Postgraduate School, Monterey, czerwiec 2005, s. 19.

[26] K.H. Poole, Foreword, w: G.A. Crawford, Manhunting: Counter-Network Organization for Irregular Warfare, Joint Special Operations University Report, wrzesień 2009, s. VII.

[27] G.A. Crawford, Manhunting, dz. cyt., s. 7.

[28] Tamże.

[29] Tamże, s. 19.

[30] Tamże, s. 13.

[31] J.R. Dodson, Man-Hunting, Nexus Topography, Dark Networks and Small Worlds, „IO Sphere”, zima 2006, s. 8.

[32] Por. S. Kreps, J. Kaag, The Use of Unmanned Aerial Vehicles in Contemporary Conflict: A Legal and Ethical Analysis, „Polity” 2012, no. 44, s. 282.

[33] G.A. Crawford, Manhunting, dz. cyt., s. 12.

[34]„Polowanie na ludzi, jak ostrzegają jego teoretycy, ma o wiele szersze implikacje i zastosowania. Zdolność do neutralizowania poszczególnych celów ludzkich lub rozbijania całych sieci powiązanych ze sobą ludzi stanowi decydującą siłę w zwalczaniu zagrożeń ze strony podmiotów pozarządowych […] lub organizacji, których interesy są nieprzyjazne w stosunku do interesów Stanów Zjednoczonych”; tamże. Tak zdefiniowana lista może być bardzo długa…

[35] J.A. Roux, La Défense contre le crime: Répression et prévention, Alcan, Paris 1922, s. 196.

Polecane

Widok cudzego cierpienia

Widok cudzego cierpienia

Cena regularna: 39,00 zł brutto19,00 zł brutto
Teoria drona

Teoria drona

65,00 zł brutto
pixel