Herbaty zaparzy, faszystów pogoni, słonia zastrzeli, a potem jeszcze o tym wszystkim tak napisze, że się nie oderwiesz.
Pod koniec lata wydaliśmy zbiór esejów George'a Orwella. Bardzo mnie zaskoczył, bo: 1. w ogóle zapomniałem, że to wydajemy, ale byłem wtedy dość rozkojarzony, 2. Orwell kojarzył mi się z udręką, znojem, pyłem i opresją, a tymczasem z kartek tej książki – wartko przetłumaczony przez Dawida Czecha – przemawiał do mnie dowcipny kolega pełen werwy kiedy trzeba, innym razem poważny bez nadęcia, nieopancerzony niepotrzebną ironią, słowem – ktoś, kogo (wyobrażam sobie) mógłbym polubić.